Bywa, że wściekacie się na swoje dzieci. W każdy poranek staracie się wprowadzić w życie plan według którego dotrzecie bez zgrzytów najpierw do przedszkola, potem do pracy. Ile razy dziś powtórzyliście „szybciej bo się spóźnimy…”, „…teraz nie czas na to…”. Boże, a przecież wstaliście 30 minut wcześniej.

W głowie kiełkuje myśl: Spóźnianie nie świadczy o nas dobrze, to brak szacunku dla drugiej strony. Nic dziwnego, że budzi to w Was zdenerwowanie. Szczególnie gdy orientujecie się, że jedno z dzieci wciąż szuka butów, a drugie układa na dywanie klocki (NADAL SIEDZĄC W PIŻAMIE!!!)

Bywa, że krzykniecie. A wtedy, gdy potrzebujecie chwili dla siebie, wcześniej spędzacie z dziećmi  czas, wierząc że dadzą Wam chwilę spokoju i nie będą bez końca walczyć o Waszą uwagę. Nic bardziej mylnego. One i tak, gdy tylko spuścicie je z oka by przeczytać gazetę, rozpoczną III wojnę światową.

Bywa, że macie ochotę po prostu wyjść i iść tak długo, aż mózg osiągnie wymarzony reset.
Nie jesteście idealni!
Bywacie zabiegani!
Bywacie zmęczeni!
Bywacie zestresowani!
Jak i Wasze dzieci miewacie gorsze dni!

Ale… pomimo tego wszystkiego, gdy tylko Wasz maluch  krzyknie w nocy, pędzicie na złamanie karku, aby go przytulić, objąć, uspokoić. I to jest ten moment, gdy sami ledwo przytomni trzymacie swoje dziecko w ramionach, chcąc je ochronić przed całym złem tego świata – JESTEŚCIE NAJPRAWDZIWSZYMI RODZICAMI. Odarci z masek codzienności, niedoskonali – WTEDY  WŁASNIE  JESTEŚCIE NA WŁAŚCIWYM MIEJSCU.

A wtedy ono zasypiając, uśmiechnie się przez sen – a tego nic nigdy nie przebije.

„…..nic Wam wtedy nie potrzeba……nawet błękitnego nieba..”

Czego Wam jednak życzę na nadchodzące wakacje.

M.K.

Kategorie: Kącik porad