Mało który z dzisiejszych dorosłych był wychowywany inaczej niż przez kodeks kar i nagród. Staramy się nie popełniać „błędów” swoich rodziców (a może oni nie umieli inaczej…) i wycofujemy się ze stosowania tradycyjnych kar względem najmłodszych.

Nie chciałabym tu negować dawnych sposobów wychowania, ale codzienna obserwacja w pracy z dziećmi pokazuje, że wychowanie bez kar i nagród często utożsamiane jest  z wychowaniem bez jakichkolwiek zasad.

CÓŻ TO JEST KARA? To sprawianie dziecku przykrości, po to by nie zachowywało się w niepożądany przez dorosłego sposób. A gdzie wyjaśnienie „złego” czynu? Gdzie wyartykułowanie konsekwencji „złego” zachowania?

To może przykład: Kupujemy dziecku drogi samochód. Podczas zabawy na podwórku (nowej zabawce towarzyszy często euforia, emocje..) ulega on zniszczeniu. Ot, ostry kamień i drzwi urwane. Samochód był drogi… pierwsza reakcja dorosłego: „Za karę nie kupię ci już samochodu, bo niszczysz zabawki!” Wydaje nam się, że chcemy dobrze – po pierwsze aby na przyszłość uważało, a po drugie (często ważniejsze) – nie marnowało naszych pieniędzy.

Wyrzucamy z siebie zdenerwowanie. Wyżywamy się! Mamy zły dzień, nawał pracy, boli nas brzuch… Często właśnie takie czynniki składają się na wielkość i zakres wymierzonej kary. W pierwszym odruchu nie zastanawiamy się dlaczego tak się stało? Przecież urwane drzwi w autku to nie skutek „złego zachowania” czy „bycia niegrzecznym”. Przecież przedszkolak nie potrafi przewidzieć skutków zwykłej zabawy. W jego główce utrwala się jednak stereotyp: „Byłem niegrzeczny – dostałem karę”.

Tak naprawdę to nawet wtedy, gdy wcześniej tłumaczymy: „ostre kamienie mogą zniszczyć samochód”- to czy małemu nie wolno bezkarnie eksperymentować? Bez eksperymentów nie pozna świata.

Gorszą niestety rzeczą, która towarzyszy zazwyczaj karaniu jest krzyk. Co odczuwa dziecko słysząc krzyk? Odczuwa lęk. Ukarane dziecko zaczyna się bać. Dorosły myśli wtedy, że jego metody wychowawcze działają. Kara przyniosła zamierzony skutek.

Jak broni się dziecko przed zdenerwowanym dorosłym? Próbuje się bronić, wytłumaczyć, aby uniknąć kary. Co słyszy? „Nie dyskutuj ze mną!” Bunt dziecka na nałożoną na niego karę –  zaognia sytuacje, zgoda – w głowie rodzica rodzi myśl: nareszcie zrozumiało.

Uwierzcie, w ten sposób sytuacje wyciszycie na chwilę. Bez tłumaczenia, pokazywania konsekwencji, wyjaśniania, a przede wszystkim SŁUCHANIA  ARGUMENTÓW  DZIECKA  – swój „cel” osiągniecie na bardzo krótko.

Z czasem Wasze dziecko nauczy się unikać jakichkolwiek konfrontacji z Wami, aby nie dostać kary. Na pytanie: „Jak minął dzień?”, „Co robiłeś w przedszkolu?”- odpowie: dobrze… jak zawsze… Przemilczy fakt, że pobił się z Frankiem czy zniszczył zabawkę Zosi. Nie podzieli się emocjami.

Pokazujmy dzieciom konsekwencje ich  zachowań  zamiast karania. To nie jest łatwe, ale można się tego nauczyć.

OT, WYCHOWAĆ  DZIECKO! – A  KTO  POWIEDZIAŁ, ŻE  BĘDZIE  ŁATWO………

Maryla Krzeszewska

Kategorie: Kącik porad